Noc, godzina 22:34. Szłam wąską alejką w parku. Nie spodziewałam się nikogo spotkać o tak późnej porze, lecz jednak ku mojemu zaskoczeniu można było spotkać zakochane pary jak i starsze osoby w wieku 5o do 70 lat. Każdy podziwiał niebo bo dzisiejszej nocy było wyjątkowo piękne. Chmur nie było, a gwiazdy błyszczały całą swoją mocą. Jak w bajce... Wędrując słuchałam mojej ulubionej piosenki która leciała z ukochanej mp4: Kelly Clarkson - Because Of You. Myślałam o minionych latach zmarnowanych przez jednego chłopaka. Musiałam brać się do roboty i zacząć dbać o swoją przyszłość, lecz wcale nie było to takie łatwe. Czemu nic nie jest tak jak by się chciało? Ehh... mówi się trudno. Moje rozmyślania przerwał pewien męski głos z odległości około 30 metrów. Odwróciłam się żeby zobaczyć o co chodzi i zobaczyłam dwie osoby. Dziewczynę i chłopaka który biegł za nią nie dając za wygraną. Zdjęłam słuchawki i przysłuchałam się ich rozmowie, tak jak myślałam - chłopak zawinił. Z tego co zrozumiałam z krzyków i płaczu dziewczyny oraz błagania chłopaka ona miała go dość. Podróże po całym świecie i zero czasu dla niej. Skręciłam w lewo żeby od nich odpocząć i usiadłam na ławce. Zaczęłam rozmyślać o swoim byłym chłopaku, a oczy zaszkliły mi się łzami. Wtem się odwróciłam bo zobaczyłam że na ławce usiadł również ten nieznajomy chłopak...
***
Chwilowo to tyle. Dziś może 1 rozdział .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz